Czy pamiętacie jeszcze czasy, kiedy telefon nie leżał na szafce nocnej? Kiedy nie zasypiało się z ekranem w dłoni i nie zaczynało dnia od sprawdzania wiadomości, Facebooka czy poczty? Ja pamiętam. Jestem kobietą 50+ i wychowałam się w czasach, w których technologia wyglądała zupełnie inaczej. Czasami, ku własnemu zaskoczeniu, tęsknię za tamtą prostotą.
Kiedyś budzik był po prostu budzikiem. Stał na stoliku nocnym i miał jedno zadanie – obudzić nas o odpowiedniej porze. Nie informował o nowych wiadomościach, nie kusił, żeby „tylko na chwilę” zajrzeć do internetu i nie zabierał pierwszych minut dnia. Dzisiaj większość z nas używa do tego smartfona. Sama przez wiele lat ustawiałam alarm właśnie w telefonie. Z czasem zauważyłam jednak, że telefon przy łóżku nie zawsze jest dobrym pomysłem.
Bo kiedy rano wyłączam alarm, od razu przeglądam powiadomienia i wiadomości. I takim sposobem zanim człowiek na dobre wstanie z łóżka, jego głowa jest już pełna informacji.
Dlatego zainteresował mnie budzik Mudita Harmony 2 w kolorze czarnym. Przyznam, że początkowo pomyślałam: osobny budzik? Czy naprawdę jest mi jeszcze potrzebne kolejne urządzenie? Im dłużej jednak o tym myślałam, tym bardziej dochodziłam do wniosku, że właśnie o to chodzi. Nie o kolejne urządzenie, ale o odzyskanie kawałka przestrzeni, którą telefon przez lata po prostu sobie zagarnął.
Pierwsze wrażenie na jego temat jest bardzo dobre. Wybrałam czarną wersję, ponieważ lubię rzeczy proste i ponadczasowe. Mudita Harmony 2 nie rzuca się przesadnie w oczy i dobrze wygląda na szafce nocnej. Ma minimalistyczny charakter. I właśnie ta prostota jest jedną z największych zalet tego budzika.
Choć sama wpadłam w wir technologii i spędzam zbyt wiele czasu w internecie, bo smartfony zastąpiły mnóstwo innych urządzeń, chciałabym to zmienić. Chciałabym odzyskać część życia, by skupić się na tym, co ważne. Mudita Harmony 2 podoba mi się właśnie dlatego, że nie próbuje zastąpić wszystkiego. Jest przede wszystkim budzikiem. Jeżeli ktoś szuka budzika bez telefonu, który pozwoli zostawić smartfon poza sypialnią, to jest to rozwiązanie zdecydowanie warte uwagi.
Od kiedy go używam, wieczorem nie muszę mieć telefonu przy poduszce. Nie kusi mnie, żeby jeszcze raz sprawdzić wiadomości. Rano natomiast mogę wyłączyć alarm i po prostu wstać. Nagle mam dużo więcej czasu na odpoczynek i relaks...
Mudita Harmony 2 – wygląd
Mimo prostoty bardzo podoba mi się jego wygląd. Czarny kolor jest uniwersalny i elegancki, a sam budzik pasuje zarówno do nowoczesnego wnętrza, jak i bardziej tradycyjnej sypialni. Dla mnie, jako kobiety po pięćdziesiątce, ma to znaczenie. Być może z wiekiem człowiek zaczyna bardziej doceniać przedmioty, które są poprostu funkcjonalne.
Tak samo jest z technologią. Nadal jej używam i nie wyobrażam sobie wielu rzeczy bez niej. Ale coraz częściej zastanawiam się, czy naprawdę muszę być dostępna tak często...
Czy korzystanie z budzika Mudita Harmony 2 ma sens?
Tak. Moim zdaniem tak, ale przede wszystkim dla konkretnej grupy osób. To nie jest gadżet dla osób, które potrzebują non stop telefonu i nigdy się z nim nie rozstają. To rozwiązanie dla tych, którzy czują, że przez nadmiar technologii tracą swój cenny czas, kontakty i możliwości. To coś dla tych, którzy chcą coś zmienić, z czegoś zrezygnować, żeby było lepiej.
I tutaj właśnie budzik Mudita okazuje się ciekawym pomysłem. Pomaga oddzielić moment snu i pobudki od całego cyfrowego świata, który mamy na wyciągnięcie ręki.
Mudita Harmony 2 a wspomnienia z dzieciństwa
Może właśnie dlatego ten budzik wzbudza we mnie trochę nostalgii. Pamiętam świat, w którym nie wszystko działo się natychmiast. Jeśli ktoś chciał się z nami skontaktować, dzwonił. Jeśli nie odebraliśmy, musiał poczekać. Nie było komunikatorów, które przypominały nam co chwilę, że ktoś właśnie coś napisał. Wieczór był wieczorem. Noc była nocą. A poranek zaczynał się od pobudki, a nie od sprawdzania tego, co wydarzyło się w internecie podczas naszego snu.
Oczywiście cała ta technologia daje nam mnóstwo możliwości i sama bardzo chętnie z nich korzystam, jednak uważam, że możemy wybrać z niej to, co jest dla nas dobre, a z reszty czasami świadomie zrezygnować. Nie zawsze więcej znaczy lepiej.
Dlatego w moim rozumieniu, Mudita Harmony 2 to dla mnie symbol małego powrotu do prostoty.
Moja opinia
Po pewnym czasie użytkowania najbardziej doceniam to, że urządzenie nie próbuje komplikować mi życia. Wygląda elegancko, jest stworzone z myślą o funkcji budzika i przede wszystkim pozwala mi przestać traktować smartfon jako stały element sypialni. Ma też kilka ciekawych funkcji (medytacja, różne melodie budzików itp.) z którymi dopiero się oswajam, bo jeszcze nie nauczyłam się z niego w pełni korzystać, ale naprawdę miło mieć go w swoim otoczeniu.
Czy Mudita Harmony 2 jest dla każdego? Nie sądzę. Ale jeśli chcecie ograniczyć korzystanie z telefonu wieczorem i rano, szukacie osobnego budzika albo po prostu macie już dość tego, że smartfon towarzyszy Wam absolutnie wszędzie, zdecydowanie warto się nim zainteresować.
A Wy? Potraficie jeszcze zostawić telefon poza sypialnią? Czy budzik w smartfonie całkowicie zastąpił Wam ten tradycyjny?
UWAGA! KOD RABATOWY!
o wartości 15% na zakupy w sklepie internetowym MUDITA (do wykorzystania w koszyku, podczas finalizacji zamówienia):
ZANIMKUPISZ15
(Reklama)














































